



Poniżej prezentujemy dla Państwa relacje z poprzednich wyjazdów. Zapraszamy do komentowania i opisywania wrażeń z wyjazdu.
Amerykę Południową odwiedziliśmy już wiele razy i choć trasa Ocean Spokojny – Santiago de Chile – Kordyliera Andyjska – Mendoza – Buenos Aires – Urugwaj – Atlantyk weszła do kanonu organizowanych przez nas kameralnych wycieczek, za każdym razem wyjazd jest inny.

Najbliżsi Albionu
Australia zaskakuje, szczególnie jeżeli się do niej przyjeżdża po raz pierwszy po dłuższym pobycie w Azji. Zaskakuje Europejczyka swoją „normalnością”.
Pomimo powszechnej wiedzy na temat tego kraju, choćby powierzchownej, człowiek nie oczekuje że spotka na końcu świata kolejną wyspę brytyjską. I to taką dużą.

Doświadczony globtroter może mieć drobne problemy z orientacją, gdy znajdzie się na drugiej półkuli - dłuższą chwilę zajmuje przyzwyczajenie się do tego, że słońce chodzi po północnej stronie nieba... Gdy jednak przyglądamy się temu od strony winiarskiej, powodów do zaskoczenia nadal jest mnóstwo.

Właściwie powyższy tytuł powinien zostać wzbogacony jeszcze o człon "i dojrzewa", ponieważ oba te miejsca - oddalone od siebie o ponad 100 km - odwiedziliśmy i dosyć gruntownie spenetrowaliśmy podczas pierwszej klubowej wyprawy do Portugalii, która odbyła się w październiku 2008 roku.

Wypełniony do ostatniego miejsca autobus przejechał historyczną trasę spod Wawelu do Rynku w Tokaju, wioząc uczestników kolejnej klubowej wyprawy do tej krynicy słodkiego wina.

Kiedy plan wycieczki opiera się tylko na punktach winno-kulinarnych to znak, że uczestniczą w niej sami smakosze. Pierwszego poranka apetyt pani R. został wystawiony na próbę, gdy mówiła do pani K.: „Sucharki i litr kawy na śniadanie! Może kanapkę z podróży?”. Ostatecznie włoski smak wziął górę i nikt już się nie zastanawiał, jak skończyły te kanapki.

Przeżyliśmy wspólnie fascynującą podróż - wyprawę do Republiki Południowej Afryki, chyba największą i najbardziej ekscytującą ze wszystkich dotychczasowych. Pierwsze kroki na afrykańskiej ziemi skierowaliśmy do Lion Parku, gdzie przeżyliśmy spotkanie z afrykańskim królem zwierząt. A to był dopiero początek.

Co robi miłośnik wina, który chce skosztować tego napoju więcej niż zwykle? Jedzie do winnicy! Na naszą wycieczkę czekały aż cztery egerskie winnice. Do tego wymarzona pogoda, historia Węgier, ciekawe miejsca i urokliwe krajobrazy. Mówi się, że najciekawsze jest to, czego nie widać. W Egerze, regionie znanych
węgierskich winnic, powiedzenie to całkowicie się potwierdziło. Przynajmniej dla nas - turystycznych enologów.

Relacja z wycieczki klubowej. W czasie każdej wyprawy do Barcelony obowiązkowe jest zameldowanie się pod La Pedrera oraz zobaczenie, jak posuwają się prace przy budowie Sagrada Familia. Trasy spacerów, odwiedzane bary, ulice zawsze mają w sobie coś innego, ciekawego, nowego.

Naszą podróż do hiszpańskiego Lewantu rozpoczęliśmy na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina. Najpierw długie czekanie w kolejce, później dziwny, bo czarny, samolot - w końcu wylot.

Za nami kolejny majowy weekend, który każdy mógł spędzić po swojemu - Grupa Klubu Domu Wina z Katowic wybrała się do Szampanii i Alzacji. Po dwunasto godzinnej podróży, płynnej, bez przeszkód i korków, nie opuszczając ani na chwilę autostrady, dotarliśmy do Szampanii i do Epernay.

Bardzo ostatnio eksploatowany Leonardo da Vinci mógłby być wystarczającym powodem wizyty w tym regionie Włoch, lecz prawda jest taka, że i bez niego powsinogi mają tu pełne przewodniki. A jeśli do tego nie potrafią przejść spokojnie obok sklepu z winami, to Toskania jest dla nich idealnym celem podróży.

Przez pięć dni, 7 osób z Klubu Domu Wina szkoliło się na kursie zorganizowanym przez Ecole Chateau Preuillac. Od świtu do nocy poznawaliśmy kolejne apelacje, zwiedzali najsłynniejsze winiarnie i degustowali wina.

Gdyby nie Cisa i Bodrog, to pewnie nie pojechalibyśmy do Tokaju. A na pewno już nie raczylibyśmy się jednym z najlepszych win deserowych świata - Tokajem Aszu. To dzięki mgiełce tych rzek, szlachetna pleśń botrytis, powoduje zbawienne zmiany w jagodach winogron.




